Znowu trochę jesieni i trochę sentymentów o fotografii anologowej

rosa

Ej,

Tym razem byłam na króciutkim spacerze. Sama. Nie miał kto wpaść do wody, łazić z różnym skutkiem po okolicznych drzewach. Jak zwykle uskuteczniłam kilka zdjęć. Kropelkowych! Uwielbiam kropelki i żal mi doopę ściska, że nie mam porządnego sprzętu. Niestety nie stać mnie na ten luksus i raczej stać na razie nie będzie, buuuuu. Ale czy jest to powodem aby wcale nie robić zdjęć, czy też się ich wstydzić? Nie sądzę.

Do tej pory pamiętam jak fajne fotografie potrafiły wychodzić na pospolitej Smenie kupionej onegdaj na Gdyńskim rynku podczas wycieczki szkolnej (miałam  10-11 lat). Jak człowiek się zaopatrzył w jakikolwiek światłomierz i był skłonny spędzić ileś tam godzin w ciemni przy mdłym świetle czerwonej żarówki, z koreksem, powiększalnikiem i chemią na podorędziu, efekty były naprawdę zadowalające 🙂 Po wywołaniu filmu robiłam tzw. stykówki, coś na kształt miniatur – należało przyłożyć fragment wywołanego filmu do papieru fotograficznego (dbając aby go nie uszkodzić), naświetlić i odbębnić cały rytuał – wywoływacz, przerywacz, utrwalacz. Wspomnieć należy, że każda klatka filmu, każdy arkusz papieru były rzeczami na wagę złota, stąd mocno się zastanawiałam nad właściwym ujęciem, powtórek nie było bo z drogo, a na podstawie „stykówek” wybierałam to, co chciałam wywołać na właściwym papierze. Jeśli po wywołaniu jakieś zdjęcie okazywało się naprawdę fajne, robiłam powiększenie na A4 (mniej więcej raz na kilka filmów). W Smenie bardzo ważne było, aby ustawić część interesującej nas kompozycji w prawym dolnym rogu okienka, a resztę poza nim (okienko nijak nie było zsynchronizowane z obiektywem).
Potem, w wieku ok. 13 lat dostałam od ojca Cosinę. Ludzie, co to był za aparat, jaki luksus! Lustrzanka z wbudowanym światłomierzem, wspaniała ogniskowa, obiektyw na bagnet. Aparat duży, ale leciutki niczym moja dotychczasowa Smena! W pakiecie dostałam teleobiektyw, którego używałam głównie do podglądania sąsiadów, he, he. Cóż więcej mogę powiedzieć – praca z tym aparatem była czystą, niczym nie zmąconą przyjemnością. No i kolejne następujące po tym godziny w ciemni wciągały bardziej niż browar i fajki. Przygoda ta trwała nieprzerwanie przez jakieś 12-14 lat, nie pamiętam dokładnie. Po tym czasie moją ukochaną Cosinę skradła jakaś szuja, a ja zostałam na parę lat z niczym.
Potem pojawiły się cyfrówki, jednak budżet nigdy nie pozwalał na coś lepszego od „małpy”, czy komórki, no i mam jeszcze przyjaciela Photoshopa 😉 Ale braki czuję dotkliwie.

Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze z żalu za zmianami – to już nie jest tak, że przy odrobinie wysiłku, pomyślunku i fantazji niemal każdy aparat zrobi dobrą fotkę, którą powiększymy sobie do odpowiednich, interesujących nas rozmiarów ( nie w nieskończoność ma się rozumieć) – no nie da się i już, ograniczenia matrycy i optyki nie przeskoczysz 😦 Po drugie fotografia analogowa miała dla  mnie niepowtarzalny urok ze względu na chwilę, na czas w niej zamknięty, ze względu na pewną elitarność i tajemnicę jaką niosła. Jednak powszechność sprzętu do robienia jakichkolwiek cyfrowych fotek daje możliwości ludziom takim jak ja; duże możliwości. Nie muszę się już martwić, że coś nie wyjdzie, że zmarnuję kolejny cenny papier. Mogę próbować wciąż i wciąż, a na koniec mogę poprosić o współpracę Photoshopa. Nie jestem bowiem maniaczką czystości fotograficznej, traktuję raczej fotografię, podobnie jak rysunek, czy malarstwo jako sposób wyrażenia siebie, co siłą rzeczy wiąże się z mieszaniem technik; tablet graficzny, PS czy Painter jest po prostu jednym z mediów.

Zatem czy powinnam się wstydzić komórkowych i „małpianych” fotek? Nie sądzę aby tak było. A jeśli ktoś twierdzi inaczej, cóż mogę mu na to odpowiedzieć? Czy w ogóle muszę odpowiadać? To wszystko sprawia mi ogromną radochę i żaden bardziej lub mniej domorosły mądrala tego nie zmieni 🙂 Nawet jeżeli te zdjęcia nie są najlepsze, ba! jeśli nie są nawet choć trochę dobre ani  do końca ostre, to ja po prostu robię to co lubię, czego i Wam życzę,

Ewka

P.S. W którymś z następnych wpisów postaram się wrzucić coś z fotografii analogowej (ałłłł, kiedyś takiego słowa w ogóle nie było) i będę dalej nudzić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s