Smutny czas

rudy kot

Nie pisałam, bo jakoś się pozbierać nie mogłam, poza tym dopiero co Wam przedstawiłam Rudego.

Tydzień temu Go pożegnaliśmy 😦

Mieszkamy w spokojnej, kociolubnej okolicy, taras, mieszkanie na parterze. Nie da się w takich warunkach mieć kota niewychodzącego, szczególnie że jak do nas przybył był kotem podwórkowym. Wile zakoconych osób mówiło mi, że mając takie warunki wypuszczaliby swoje futra.
Tydzień temu wyskoczył z tarasu, mąż pobiegł za nim, potem ja, potem jeszcze raz o 4 w nocy ja z synem, potem rano…. 
Znalazłam go. Musiał potrącić go samochód. Jakaś dobra dusza (może kierowca) przeniosła go na trawkę obok. Jedno uderzenie, śmierć natychmiastowa, przynajmniej nie cierpiał… 
Zawinęłam w ręcznik, nie dałam wsadzić w żaden worek, wzięłam na ręce i pojechaliśmy wszyscy do lasu pochować. Cały czas go trzymałam na rękach, aż do końca. Tak jak wtedy, kiedy był mały i go uratowałam. Nie wiedziałam, że dam mu tylko dodatkowe trzy lata życia sad 
Był kotem niezwykłym, stale przy człowieku, przy nodze, przy policzku, zawsze. 
Nie pożegnaliśmy tylko kota. Pożegnaliśmy najlepszego przyjaciela i członka rodziny. Co by się nie działo, On zawsze będzie z nami. 
Żegnaj Rudy, mój tygrysie śnieżny https://i0.wp.com/www.cosgan.de/images/smilie/traurig/a015.gif . Może jeszcze kiedyś, gdzieś tam daleko się spotkamy… 

Na fotce trzy lata temu z moim młodszym synem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s